Dziś ciąg dalszy wczorajszego wpisu, czyli tym razem zabawki Młodszej.
Malutka od początku była bardziej zdecydowana i jak już coś wybrała, to nieprędko się tego pozbywała... ;) Pierwszą zabawką było coś takiego:
Nie wiem, jak to cudo nazwać, ale przecież nie o nazwę tu chodzi :)
Potem przed zaśnięciem zaczęła się bawić metkami od zabawek, więc kupiłam jej takie coś:
Wstążeczki na boku sprawdziły się idealnie, służyła ta zabawka dosyć długo!
Potem Młodsza zapałała miłością do Królisi, którą dostała jeszcze zanim się urodziła od pani, z którą wtedy pracowałam. Miała wtedy chyba koło 8 miesięcy..
Królisia była przyjaciółką Malutkiej przez rok jakoś. Potem zaczęła się bardziej interesować Misiami Brata, więc Mikołaj przyniósł Jej Misia. Został on nazwany Mimiś i jest teraz ukochanym przyjacielem. Niedawno dołączyła do niego Upsy Daisy i we dwójkę są nierozłączni z Małą.
Mimiś mimo to jest ukochany. Przytula go, gdy się uderzy i płacze, bierze obydwoje do oglądania "Dobranocnego Ogrodu"... Najczęściej śpi z Nią jeszcze kilka innych przytulanek (ostatnio naliczyłam 6! Zdarza się jej nawet zasnąć z książeczką... - oczywiście jak zaśnie to zabieram większość, zostawiam tylko tę przytulankę, którą trzyma pod pachą, czyli najczęściej Mimisia :) ), ale ta dwójka jest zdecydowanie ulubiona.
Mała uwielbia też puzzle (trochę z innej beczki, bo z nimi nie śpi ;)). Ma kilka zestawów takich dla dwulatków, czyli puzzle z maksymalnie 4 części. Muszę chyba pomyśleć nad bardziej skomplikowanymi, bo te są dla niej już za proste. Nawet jak ostatnio dostała nowe, to nie zajęło jej to zbyt długo, żeby je wszystkie ułożyć :)
