wtorek, 31 marca 2015

Siedzę i myślę... (a to niebezpieczne ;))

Siedzę i myślę... Czy ja jestem dobrą mamą? Zależy... Czy bycie dobrą mamą oznacza posiadanie nieprzebranych zasobów cierpliwości, niekończących się sił i bycie zawsze na zawołanie dziecka? Bo jeśli tak, to nie jestem dobrą mamą. Nie mam cierpliwości anielskiej, a czasem nawet nie mam jej wcale. Bo się kończy po którymś "Mamaaaa!". Czasem nie mam sił i jestem jak wypluta i marzę, żeby posiedzieć chwilę z książką (oczywiście jednym okiem zerkając cały czas czy dzieci nie rozwalły domu na części i co jakiś czas rostrzygając spory typu kto pierwszy miał jakąś zabawkę i dlaczego należy ją oddać bratu/siostrze), z tym, że chciałabym, żeby potrwało to dłużej niż 35 sekund, po których mam na kolanach Młodszą, a obok Starszego i obydwoje są jednakowo niezadowoleni, że nie są odosobnieni w tym kontakcie z mamą. I nie zawsze rzucam wszystko i lecę jak słyszę "Mamaaa!". Szczególnie, kiedy wiem, że tata jest z nimi w pokoju, a ja usiłuję pozbyć się góry brudnych naczyń bez udziału ciągle nieobecnej w naszej maleńkiej kuchni zmywarki.


Ale staram się być dobrą mamą. Mimo tego, że nie jestem mamą idealną. I mimo tego, że czasem chciałabym mieć urlop od wszystkiego, na chwilkę chociaż... Ale potem czuję te łapki wokół szyi i myślę sobie, że ten urlop nie jest jeszcze aż tak konieczny...

czwartek, 26 marca 2015

Zwyczajnie, codziennnie :)

Mam zaległy post o "pierwszych razach" moich Bąków, ale jakoś nie mogę się zebrać. Chyba pogoda mnie nie mobilizuje, bo jest taka w kratkę, jak w kwietniu. Pewnie też za to katar u nas króluje.
Starszy zaczął parę dni temu i jak zwykle u niego zaczyna się problem z uszami, więc atakujemy katar czym możemy, kroplami, inhalatorem, syropami itp... Mała też ma katar i gorączkę w nocy miała, spała tak sobie, no i ja z nią podobnie. Ale dzisiaj w dzień lepiej, pewnie wieczorem znowu będzie nieciekawie... A poza tym Córcia mówi coraz więcej, powtarza mnóstwo wyrazów (czasem ciężko zrozumieć, ale i tak się cieszę z każdego wyrazu :)), mówi też sama trochę, np SIOŚ to krzesło, a A-CI-EJ to książka :) Lubi bajkę "Dobranocny Ogród", najchętniej oglądałaby ją cały czas, ale pozwalam jej tylko jeden odcinek co kilka dni. Mamy książeczki, więc w pozostałe dni oglądamy książeczki...
Zdjęcie z internetu


środa, 18 marca 2015

Językowo ;)

Pierwsze dzieło w wykonaniu mojej Małej ;)

Byłyśmy dzisiaj z Malutką na takiej grupie dla dzieci do lat pięciu, gdzie można przyjść i zostać (za darmo) na 1 i 1/2 godziny, pobawić się (dziecko), porozmawiać (matka) i zostawiwszy za sobą bałagan pójść do domu ;) Panie mają przygotowane różne atrakcje dla dzieci, dziś było malowanie farbkami i zabawa kolorowym ryżem (surowym oczywiście!) - zamiast piasku. Oprócz tego są standardowe zabawki: kuchnia z garnkami, książeczki, przebieranki, śpiewanie piosenek itp, to się nie zmienia. Mała malowała farbami (w domu jeszcze się nie odważyłam dać jej farbek, nie bardzo chce mi się ściany odmalowywać ;)), ładowała ryż do naczynek i z ciekawością obserwowała inne dzieci. I byłam dumna z jej zachowania, bo dzieliła się zabawkami, mimo, że to był jej pierwszy raz tam i wszystkie zabawki były dla niej nowe... Na końcu tylko zobaczyła wózek dla lalek i nie dała się przkonać, że teraz czas na śpiewanie piosenek. Bo wózek to wielka miłość mojej Malutkiej Dziewczynki. W domu ma jeden, ale przecież inne mogą okazać się lepsze, musi wypróbować wszystkie ;)
Domowy wózek :)

Spotkałyśmy tam znajomą dziewczynkę, młodszą od Małej o jakieś 4-5 miesięcy. I jak zwykle, kiedy spotykam dziecko, które dużo mówi, lub - jak w tym przypadku - mówi więcej niż moja Niunia w podobnym wieku, zrobiło mi się smutno. I ja wiem, że każde dziecko rozwija się w swoim własnym tempie i każde zaczyna mówić, kiedy jest na to gotowe, ale głowa swoje, a serce swoje. Smutno i już. Chociaż czasem leżymy normalnie ze śmiechu, jak mówię Małej: powiedz NOGA, a ona na to MUMA ;). Jak ktoś oglądał "Przyjaciół" to jest taki epizod pt. "Joey speaks French". To u nas jest czasem to samo ;)

O, tu jest link: Joey speaks French

A Moja Mała Dziewuszka ma za to śliczne długie wołski, które już w wieku 18 miesięcy dało się zaplatać w koszyczek :
Moja Mała Ślicznotka :)

poniedziałek, 16 marca 2015

Odpuszczam ;)

Cały czas się boję, że ktoś znajomy przeczyta tego bloga, będzie wiedział, że to ja i będzie się ze mnie nabijał. Chyba wyłazi ze mnie pochodzenie, fakt, że urodziłam się w maleńkiej miejscowości, gdzie każdy zna każdego i gdzie fakt bycia trochę innym (nawet gdy "inny" znaczy "lepszy") to powód do wstydu. Hmmm, muszę się chyba przełamać, bo w przeciwnym razie takie pisanie nie ma sensu. Nie da się wszystkiego "zakodować", zakamuflować i napisać tak, żeby nie było wiadomo o co chodzi. Zakodowałam imiona dzieci, nie wklejam ich zdjęć, unikam nazw miejscowości... Chyba starczy, co? Bo jak zacznę "kodować" też to, co czuję i myślę, to zostanie parę suchych faktów, które przedstawione w nieciekawy sposób nie zachęcą nikogo (a przede wszystkim Dzieci Moich, o które tu chodzi!) do czytania. Więc - odpuszczam ;)

Byliśmy w kinie z Synkiem w sobotę. Udało mi się namówić też mamę Jego najlepszego przyjaciela, więc była to już wyprawa w czwórkę, a zatem dużo bardziej interesująca. Bo z Przyjacielem można przedyskutować te bardziej fascynujące momenty, oczywiście na głos i podczas filmu, no i potem się dopytywać, co się stało jak gadaliśmy... ;) Można bez przeszkód zasłonić sobie oczy w tych straszniejszych momentach - i poradzić Przyjacielowi, żeby zrobił to samo. Można podzielić się popcornem i piciem, no i w ogóle można zrobić mnóstwo rzeczy, które nie wydają się takie fajne, gdy robi się je z mamą ;)
Tinker Bell and the Legend of the NeverBeast poster.jpg
Zdjęcie zinternetu, źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Tinker_Bell_and_the_Legend_of_the_NeverBeast

Po kinie poszliśmy na plac zabaw i mimo tego, że było naprawdę zimno, była to super zabawa :) Dla chłopaków oczywiście, bo zaliczyli wszystkie możliwe atrakcje, a jest ich tam niemało! A my - mamy - pogadałyśmy sobie trochę, co - wierzcie mi - przy stałym przebywaniu z osobą poniżej drugiego roku życia jest luksusem prawie :) Pełne słowa, w normalnym ludzkim języku i bez wrzasków, kiedy jedna drugiej nie zrozumiała ;) Fajnie tak od czasu do czasu :)

Mała za to postanowiła "odbić" sobie fakt, że mniej czasu spędziłą z mamą i zaczęła charczeć w nocy i kaszleć mocno - i dziwnie, jakby krtaniowo... - więc spała z nami tę noc. A to oczywiście wiąże się z częstymi pobudkami, no i niezbyt długimi drzemkami pomiędzy tymi pobudkami. Więc wyspana nie jestem za bardzo... Byłyśmy u lekarza, który oczywiście stwierdził, że wszystko w normie, że dzieci tak mogą mieć i w ogóle. Wykończy mnie ten tutejszy system "wszystko w normie, daj paracetamol"!... Ale dzisiaj lepiej, więc może przejdzie bokiem... :)

piątek, 13 marca 2015

Wiosennie :)

Krótko dziś będzie. Tylko parę słow. Pisałam już, ale mi wcięło posta :/ Piątek, 13-tego...?
Takie zdjęcie z placu zabaw, wiosenne już trochę :)

czwartek, 12 marca 2015

Jeśli ktoś mnie czyta...

Jeśli ktoś mnie czyta to chciałam wyjaśnić:
1. zablokowałam komentarze, bo jestem nowa, świeża i nie wiem, czy poradziłąbym sobie z ewentualną krytyką. Krytyka twarzą w twarz to co innego, ale taka zapisana może być różnie rozumiana i może mnie zniechęcić do dalszego pisania. A pisać bym chciała, na razie przynajmniej... Chciałabym zapisać to, co zwykle mi ucieka, te wesołe, wzruszające, śmieszne momenty. Żeby kiedyś móc tu wrócić, z Maluchami może i powiedzieć im, jak to było, jak byli mali :)
2. wrzucam na razie mnóstwo starych wspomień, zapisków takich... Bo chcę nadrobić czas, kiedy nie pisałam. Jak nadrobię trochę, to będę pisać bardziej na bieżąco. I jak się wprawię - bo widzę już, że zardzewiałam trochę ;) Kiedyś pisanie listów, maili, było frajdą, pisało się "samo". Teraz jest trudniej ;) Ale może to kwestia wprawy...
3. czytam inne blogi. Ale nie komentuję z reguły... Nie chcę być źle zrozumiana - jak się rozpiszę i rozeznam w światku blogowym, to może zacznę też komentować :) Niektóre blogi są taaakie wciągające :)

środa, 11 marca 2015

Słówka, słówczeka... - część trzecia :)

Teraz trochę o moim Drugim Szczęściu...

CÓRECZKA:
16.4.2014 (roczek) - umie zrobić "indianina"
4.2014 (roczek) - odgłos kopyt konia na wszystkie zwierzątka
6.5.2014 (1 rok i miesiąc) - posyła całuski
8.2014 (1 rok i 4 miesiące) - titi (na kota i psa)
                          później: titi (kot), hy! hy! (pies)
8.2014 (1 rok i 4 miesiące) - koko (kura, ptak)
8.2014 (1 rok i 4 miesiące) - Mała zjeżdża sama ze zjeżdżalni
6.9.2014 (1 rok i 5 miesięcy) - Synek i Córeczka śpią razem w pokoiku




9.2014 (1 rok i 5 miesięcy) - Mała pokazuje na pieluchę i mówi: "be!". Kupa była!
9.2014 (1 rok i 5 miesięcy) - ble! (na wszystko 'be')
9.2014 (1 rok i 5 miesięcy) - o-oł (jak się coś stanie)
10.2014 (1 rok i 6 miesięcy) - a-a-a (śpi)
30.10.2014 (1 rok i 6 miesięcy) - nie, mia (miau), ta (tak)
11.2014 (1 rok i 7 miesięcy) - papa
11.2014 (1 rok i 7 miesięcy) - koło
11.2014 (1 rok i 7 miesięcy) - uwielbia książeczkę z pieskiem i kotkiem, nawet z nią spała raz :)
11.2014 (1 rok i 7 miesięcy) - u a ć e... (czyta :))
11.2014 (1 rok i 7 miesięcy) - te ti ta  tia! (liczy)
11.2014 (1 rok i 7 miesięcy) - kooo! (piłka i gol)
12.2014 (1 rok i 8 miesięcy) - "o i ć mama tata" (czyta książeczkę)
18.12.2014 (1 rok i 8 miesięcy) - pam (pan, na Chudego)
12.2014 (1 rok i 8 miesięcy) - pami (pani)
12.2014 (1 rok i 8 miesięcy) - "ti ti ta ti ti ti ta" (zegarek)
15.12.2014 (1 rok i 8 miesięcy) - "mama tu" (mama usiądź tu)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - lala (lalka)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - mimi (miś)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - koło
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - opś (ups)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - jaja (słodycze i jaja)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - kija (kij)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - miau (kot), ha-ha + odgłos dyszenia (pies)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - muuu (krowa)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - o-oł!
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - to tu!
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - to to to! (jak coś chce)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - NIE! (na wszystko, nawet jak coś chce)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - Ata (na braciszka)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - mniam mniam (jedzenie, jeść)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - daj
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - to
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - pipś (pić)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - pach-pach-pach (deszcz)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - piś piś piś (pisać, kredka, długopis...)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - Mimiś (miś)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - dżi (drzwi)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - oko, no (oko, nos)
1.2015 (1 rok i 9 miesięcy) - tu tu tu (iść)
2.2015 (1 rok i 10 miesięcy) - pić
2.2015 (1 rok i 10 miesięcy) - teś (cześć)
2.2015 (1 rok i 10 miesięcy) - Tatidejsi (Upsy Daisy)
2.2015 (1 rok i 10 miesięcy) - siusiu
2.2015 (1 rok i 10 miesięcy) - na Braciszka już jego imię bez ostatniej literki :)
2.2015 (1 rok i 10 miesięcy) - raz się obudziła z zaklejonym oczkiem (zapalenie spojówek miała) i woła: "Oko!, Oko!". Potem się samo odkleiło, a Mała: "tadam!"
2.2015 (1 rok i 10 miesięcy) - mum (mój)
22.2.2015 (1 rok i 10 miesięcy) - chucho (ucho)
2.2015 (1 rok i 10 miesięcy) - papa (czapka)
28.2.2015 (1 rok i 10 miesięcy) - ucho
2.2015 (1 rok i 10 miesięcy) - pup (but)
28.2.2015 (1 rok i 10 miesięcy) - pierwszy podskok :)
3.2015 (1 rok i 11 miesięcy) - "oć tu" (chodź tu)
3.2015 (1 rok i 11 miesięcy) - "ziuź" (zjeżdżalnia)
3.2015 (1 rok i 11 miesięcy) - "nie cie" (nie chce)
3.2015 (1 rok i 11 miesięcy) - tam
3.2015 (1 rok i 11 miesięcy) - "sioś tu" (usiądź tu)
3.2015 (1 rok i 11 miesięcy) - łaaa! (wow ;))
3.2015 (1 rok i 11 miesięcy) - no (zamiast tak)
3.2015 (1 rok i 11 miesięcy) - turlu turlu (piłka)
Zaczyna (w końcu! ;)) powtarzać wszystkie słowa. Nie mogę się doczekać, kiedy w końcu "otworzy się jej worek ze słowami"...

Tak to sobie czytam i dochodze do wniosku, że łatwo zauważyć, że Synek mówił znacznie więcej niż Malutka w podobnym wieku. A podobno chłopcy później zaczynają mówić... ;) Ale serio to wiem, że mój Mały Chłopczyk mówił bardzo szybko i bardzo dużo. I do dziś jest taki mądry, czasem mnie zaskakuje swoimi przemyśleniami i pytaniami :)
A Malutka też swoje wie... Ale jest leniuszek jeśli chodzi o mówienie ;)








 

poniedziałek, 9 marca 2015

Słówka, słóweczka... - część druga :)

SYNEK - cd :)

Właściwie wszystko mówi mniej-więcej od drugich urodzin :)
19.06.2011 (2 latka i miesiąc)  - wydmuchuje nosek w chusteczkę
06.2011 (2 latka i miesiąc) - "co robisz kurku?" (bo mówi mamusiu, tatusiu, babciu, wujku itp, więc też kurku ;))
06.2011 (2 latka i miesiąc) - "dzięki pomoc" (dzięki za pomoc)
23.06.2011 (2 latka i miesiąc) - zdjadł tabletkę przepisaną przez panią doktor, popił wodą :)
12.07.2011 (2 latka i 2 miesiące) - mamusiulku (na mamę)
16.07.2011 (2 latka i 2 miesiące) - hetowe (fioletowe)
16.07.2011 (2 latka i 2 miesiące) - Synek pierwszy raz na basenie
31.07.2011 (2 latka i 2 miesiące) - "Kocham cię mamusiu" :)
2/3.08.2011 (2 latka i 3 miesiące) - Synek śpi już bez pieluszki
7.08.2011 (2 latka i 3 miesiące) - pierwsze lody (wcześniej nie chciał Synek)
08.2011 (2 latka i 3 miesiące) - hi-opterek (helikopter)
08.2011 (2 latka i 3 miesiące) - doknoj (dotknij)
08.2011 (2 latka i 3 miesiące) - obtnoj (obetnij)
09.2011 (2 latka i 4 miesiące) - "nie włażaj do buzi" (nie wkładaj do buzi)
10.2011 (2 latka i 5 miesiące) - "nie mam pojęcia do kąpania"
10.2011 (2 latka i 5 miesiące) - "jest godzina trzy metra do wstawania"
10.2011 (2 latka i 5 miesiące) - "żyrafa kachnęła" (kichnęła)
10.2011 (2 latka i 5 miesiące) - "wolna wyżeczka" (mała metalowa łyżeczka, czemu wolna?)
10.2011 (2 latka i 5 miesiące) - wigronko, pidorek (winogronko, pomidorek)
10.2011 (2 latka i 5 miesiące) - opszyła (oparła)
10.2011 (2 latka i 5 miesiące) - łopisiak (długopis)
10.2011 (2 latka i 5 miesiące) - "dzwoni pobudek" (dzwoni budzik)
12.2011 (2 latka i 7 miesięcy) - Malutki chodzi do przedszkola (żłobka), nawet lubi, ale wolałby, żeby mama albo tata byli z nim. Ale wie, że rodzice muszą iść do pracy, żeby zarobić pieniążki. Jednego dnia przed wyjściem do przedszkola: "Mamusiu, tatuś jest w pracy to on zarobi pieniążki i ci da, to ty nie musisz iść!"
30.12.2011 (2 latka i 7 miesięcy) - Synek śpi w swoim nowym pokoiku, sam! :)


4.1.2012 (2 latka i 8 miesięcy) - Synek idzie do przedzkola po przerwie świątecznej. Mówi: "Mamo, ale przecież tata ma urlop!"
1.2012 (2 latka i 8 miesięcy) - utworz (otwórz)
1.2012 (2 latka i 8 miesięcy) - kydrysek (tygrysek
28.02.2012 (2 latka i 9 miesięcy) - Mały siedzi w wannie, w jednej ręce trzyma "fifusia", w drugiej kubek z wodą. Pytam, co robi, a on na to: "Podlewam fifusia, żeby urósł taaaki duży"
3.2012 (2 latka i 10 miesięcy) - byli w odwiedziny znajomi męża. Synek się pyta, gdzie mieszkają. P. mu mówi: "W K***ie". Synek: "Tam, gdzie Roman?"
3.2012 (2 latka i 10 miesięcy) - pierwszy antybiotyk w życiu
4/5. 2012 (3 latka) - Malutki odkrył swoje jajeczka. Doszedł do wniosku, że wpadły mu tam 'mini jajeczka czekoladowe' jak je jadł. Chce wiedziec po co są.
7.2012 (3 latka i 2 miesiące) - na plaży w Hiszpanii: "Mama nie dawaj mi tu buziaka tylko w domku"
16.7.2012 (3 latka i 2 miesiące) - w wannie: "ktoś mi zjadł jajeczka!"
12.2012 (3 latka i 7 miesięcy) - "ja nie jestem potrzebą mówiącą tylko potrzebą bawiącą"
12.2.2013 (3 latka i 9 miesięcy) - trzymawka (uchwyt)
2.2013 (3 latka i 9 miesięcy) - heletowy (fioletowy)
18.2.2013 (3 latka i 9 miesięcy) - Mama mówi: "jestem zmęczona". Na to Synek: "ja też. Padam z nóg!"
5.2013 (4 latka) - "Mam grzechotkę, idę Siostrzyczce pogrzechać"
7.2013 (4 latka i 2 miesiące) - ten policjant mieszka w Niemienczym" (w Niemczech)
1.2014 (4,5 roku) - zaton (powódź)
1.2014 - Jego kolega spadł na placu zabaw i uderzył się w głowę. "To może stracić swoją myślność!"
początek 2014 - "Nie jestem o ciebie odzięczny" (nie jestem ci wczęczny)
                           "To smakuje sólem" (to jest słone)
27.04.2014 - Malutki potrafi jeździć na rowerze o dwóch kółkach!
21.09.2014 - "Mamo, a czy można być i policjantem i strażakiem? Bo ja nie wiem kim bardziej bym chciał być... Już wiem! Strażakiem, bo uwielbiam chodzić po drabinach!"
12.2014 - Synek był chory,  kładł się spać i się go pytam, czy mu podać Misia. "Nie, bo nie chcę go zarazić"

To tyle o Syneczku póki co. Będę dopisywać na bieżąco. A następny wpis o Malutkiej :)

piątek, 6 marca 2015

Słówka, słóweczka... - część pierwsza :)

Odkąd urodziłam potomstwo staram się zapisywać ich postępy, ich śmieszne słowa, cuda, które wyprawiają. Nie zawsze mi się to udaje, niektóre rzeczy niestety zapomniałam... Ale tutaj jest to, co mam do tej pory:

SYNEK:
9.2010 (rok i 4 miesiące) - kaka (ptak)
10.2010 (rok i 5 miesięcy) - źiułwiu
10/11.2010 (rok i 6 miesięcy) - dżi (drzwi)
 10/11.2010 (rok i 6 miesięcy) - kosi/kasi (zegarek)
11.2010 (rok i 6 miesięcy) - jołjoł (czapka)
12.2010 (rok i 7 miesięcy) - jęka i noga
1.2011 (rok i 8 miesięcy) - bjybab (ryba)
9.1.2011 (rok i 8 miesięcy) - pierwsza kupka do nocniczka
9.1.2011 (rok i 8 miesięcy) - "normalne" (krowie) mleko na kolację (zamiast modyfikowanego)
 1.2011 (rok i 8 miesięcy) - ja czi (liczy)
1.2011 (rok i 8 miesięcy) - oucho (ucho)
1.2011 (rok i 8 miesięcy) - tupu tupu (iść, np: "mama nie tupu tupu" - mama nie idź)
1.2011 (rok i 8 miesięcy) - mimi (miś i słodycze)
1.2011 (rok i 8 miesięcy) - popać, puś (popatrz, puść)
1.2011 (rok i 8 miesięcy) - tińta (tamta, tamto)
2.2011 (rok i 9 miesięcy) - beja (bateria)
2.2011 (rok i 9 miesięcy) - kej (kroić)
2.2011 (rok i 9 miesięcy) - Ekto (Hektor)
2.2011 (rok i 9 miesięcy) - Kajo (Karo)
2.2011 (rok i 9 miesięcy) - kełkeł (kręcić)
2.2011 (rok i 9 miesięcy) - juś, jeście (już, jeszcze)
2.2011 (rok i 9 miesięcy) - kojon (kolano)
2.2011 (rok i 9 miesięcy) - jaś tsi (dużo)
25.2.2011 (rok i 9 miesięcy) - "Mama, sonko nie ma, beja nie" (Mamo, nie świeci słońce, bo ma słabą baterię)
3.2011 (rok i 10 miesięcy) - rurki makaronu w cukrze pudrze się "same" znalazły ;)
3.2011 (rok i 10 miesięcy) - Baci (babcia)
3.2011 (rok i 10 miesięcy) - uko (duża poduszka)
3.2011 (rok i 10 miesięcy) - pesek, kotek (piesek, kotek)
3.2011 (rok i 10 miesięcy) - kulal (okulary)
31.3.2011 (rok i 10 miesięcy) - "aa kotki dwa sialy sialy sialy sialy" (śpiewa kołysankę)
4.2011 (rok i 11 miesięcy) - "mama nie ma fifi, tata kupi mamie fifi"
4.2011 (rok i 11 miesięcy) - "****(imię swoje) nie ma cycy, tata kupi **** cycy"
4.2011 (rok i 11 miesięcy) - "**** ma wiazdke (gwiazdkę), mama ma fadrat (kwadrat), tata ma fadrat, bacia ma fadrat" (w wannie, ale co to znaczyło nie wiem do dziś...)
4.2011 (rok i 11 miesięcy) - "ciumbalajka grabałałajka ciewienna karta łąciła nas"
4.2011 (rok i 11 miesięcy) - "mama piewaj **** pienika" lub "mama piewaj **** tate pienika" (mama śpiewaj 'Na Wojtusia z popielnika' - wstawia swoje imię)
4.2011 (rok i 11 miesięcy) - mańcia (pamarańcz kolor i pomarańcza owoc)
4.2011 (rok i 11 miesięcy) - rozróżnia kolory: niebieski, zielony, pomarańczowy, czerwony, żółty, czasem różowy i czarny
4.2011 (rok i 11 miesięcy) - umie powiedzieć, jak ma na imię mama i tata i swoje imię i nazwisko (nazwisko oczywiście skrócone i uproszczone - Ciński ;))
5.2011 (2 latka) - sika do "belka" a nie w pieluchę
5.2011 (2 latka) - kukawki (truskawki)
16.5.2011 (2 latka) - kupka już zawsze do nocniczka
25.5.2011 (2 latka) - pierwsza podwyższona temperatura w życiu!
5.2011 (2 latka) - benzione (brązowe)
5.2011 (2 latka) - mochudek (samochód)
5.2011 (2 latka) -"nic stało sie" (nic się nie stało)
29.5.2011 (2 latka) - tata usnął na kanapie, Synek: "tam jest łóśko tatuś, na gózie"
5.2011 (2 latka) -  wiźka (łyżka)
5.2011 (2 latka) - molotat (motolotnia)
cdn :)

środa, 4 marca 2015

Zabawki Maluszków - część druga :)

Dziś ciąg dalszy wczorajszego wpisu, czyli tym razem zabawki Młodszej.
Malutka od początku była bardziej zdecydowana i jak już coś wybrała, to nieprędko się tego pozbywała... ;) Pierwszą zabawką było coś takiego:
Nie wiem, jak to cudo nazwać, ale przecież nie o nazwę tu chodzi :)
Potem przed zaśnięciem zaczęła się bawić metkami od zabawek, więc kupiłam jej takie coś:
Wstążeczki na boku sprawdziły się idealnie, służyła ta zabawka dosyć długo!
Potem Młodsza zapałała miłością do Królisi, którą dostała jeszcze zanim się urodziła od pani, z którą wtedy pracowałam. Miała wtedy chyba koło 8 miesięcy..
Królisia była przyjaciółką Malutkiej przez rok jakoś. Potem zaczęła się bardziej interesować Misiami Brata, więc Mikołaj przyniósł Jej Misia. Został on nazwany Mimiś i jest teraz ukochanym przyjacielem. Niedawno dołączyła do niego Upsy Daisy i we dwójkę są nierozłączni z Małą.
Mimiś mimo to jest ukochany. Przytula go, gdy się uderzy i płacze, bierze obydwoje do oglądania "Dobranocnego Ogrodu"... Najczęściej śpi z Nią jeszcze kilka innych przytulanek (ostatnio naliczyłam 6! Zdarza się jej nawet zasnąć z książeczką... - oczywiście jak zaśnie to zabieram większość, zostawiam tylko tę przytulankę, którą trzyma pod pachą, czyli najczęściej Mimisia :) ), ale ta dwójka jest zdecydowanie ulubiona.

Mała uwielbia też puzzle (trochę z innej beczki, bo z nimi nie śpi ;)). Ma kilka zestawów takich dla dwulatków, czyli puzzle z maksymalnie 4 części. Muszę chyba pomyśleć nad bardziej skomplikowanymi, bo te są dla niej już za proste. Nawet jak ostatnio dostała nowe, to nie zajęło jej to zbyt długo, żeby je wszystkie ułożyć :)




wtorek, 3 marca 2015

Zabawki Maluszków - część pierwsza :)

Postanowiłam pozapisywać trochę wspomninków typu: co mówiły moje Maluchy, co śmiesznego robiły, co lubiły i takie tam...

Zacznę może dzisiaj od zabawek, którymi się bawiły.
Starszy nie był wybredny. Bawił się tym, co akurat miał pod ręką... Najczęściej chyba był to mały czerwony miś, grzechotka, którą odziedziczył po swoich dalszych kuzynach.
Nie wiem, czy to kolor, czy fakt, że łatwo Mu było utrzymać misia w małych rączkach... :) Do spania początkowo nie potrzebował towarzystwa...  Póżniej, w wieku około 2 lat zaczął spać i przytulać dwa Misiulki, jak je nazywał, i te Miśki śpią z Nim do dziś. Nie tylko śpią zresztą! Jeździmy razem na wakacje, czasem większy Miś jedzie z nami odwieść Synka do szkoły, po czym wraca do domu, bo mój Malutki Chłopczyk boi się, że w szkole gdzieś zginie.

 Na ostatniego Mikołaja zażyczył sobie nawet ubranka dla Misiów, które to ubranka "Mikołaj" po przekopaniu internetu i załamaniu się z powodu cen, postanowił uszyć.
Synek zadowolony, Misie też ;)

Śpi z Synkiem jeszcze jeden miś, ale on już nie zalicza z nami wycieczek. To Miś-grajek, którego Starszy dostał na chrzest:

Czas mi się skończył na dziś... Więc to samo o Młodszej będzie innym razem :)

Zakupy

Byłam dziś z Małą na zakupach. I ktoś może pomyśli, że ale fajnie, taka przyjemność, dziewczyny na szopingu... ;) A figę. W sklepie to jeszcze było wporządku, Mała pchała wózek (taki wersja mini dla dzieci), wkładała do niego zakupy i była szczęśliwa. Za to przy wyjściu było już gorzej, bo chciała iść  z wózkiem. A na ulicy było już zupełnie niefajnie, bo nie chciała mi dać ręki, tylko twierdziła uparcie, że "Dzidzi!", co w jej języku znaczy, że sama. A na ulicy samochody oczywiście, więc nie mogłam jej pozwolić iść samej. Więc się darła całą drogę do auta. Myślałam, że się rozryczę normalnie z nią.
No nie jest Malutka taka grzeczna, posłuszna jak jej braciszek... A szkoda. Bo Starszy to naprawdę złote dziecko. Nawet teraz, chociaż trochę mniej odkąd zaczął szkołę. Mąż powiedział nawet kiedyś do Małej, że niech dziekuje bratu, że nie był taki jak ona teraz, bo by jej nie było. Bo pewnie P. by się nie zdecydował na drugie dziecko, jakby pierwsze dawało popalić ;)
Żeby nie było niedomówień: Młodsza nie jest gorsza od przeciętnego prawie-dwulatka. Jest samodzielna i uparta trochę, trochę przekorna, a poza tym słodka, kochana i przytulaśna... Taka przylepa czasami.