No tak jakoś padam... Zmęczona jestem nieziemsko, ale w sumie nie wiem czemu. Podejrzewam fakt, że co noc wstaję o drugiej w nocy, żeby podać Młodszej antybiotyk... Nie cierpię snu z przerwami! :) Ktoś mógłby powiedzieć, że powinnam się przyzwyczaić do przerw w nocy, w końcu mam dwójkę małych jeszcze dzieci... Ale moje dzieci mnie rozumieją, wiedzą, że jestem śpiochem nieprzeciętnym i się dostosowały ;) Starszy przesypia noce odkąd skończył 6 tygodni :) Znajomi mi zazdrościli i kiedy byłam drugi raz w ciąży nie raz słyszałam, że tym razem nie będzie tak pięknie. Sama zresztą też się nastawiałam na pobudki przez dłuższy czas. A tu niespodzianka: Młoda skończyła 4 tygodnie i postanowiła odpuścić sobie jedzenie w nocy :) Byłam delikatnie zszokowana i nawet pytałam pediatry czy jej czasem nie budzić na jedzenie w nocy... To usłyszałam, że niejedna młoda mama wiele by dała za to, żeby się wysypiać, więc o co mi chodzi ;) Oczywiście jak dzieci chorują to zdarzają się pobudki, Młodsza też jak ząbkowała, szczególnie pierwszych kilka ząbków, budziła mnie, chyba po to, żeby się pożalić ;) U starszego to ze zdziwieniem odkrywałam co jakiś czas nowy ząbek - nic nie przeszkadzało mu to, że coś się dzieje w buzi, przesypiał to bez problemu :)
Teraz śpią do 7.30- 8, często dłużej jak się da. Więc nie narzekam :)
Stopka starszego, marzec 2014
Jutro idziemy z Synkiem do kina na Samoloty 2. Widział już ten film, ja zresztą też, ale przecież nie o to chodzi ;) Kino to już mała wyprawa, a przez te ciągłe choroby ostatnio rzadko gdzieś wychodzimy. No to jutro to troszkę zmieniamy i zaopatrzeni w popcorn i słodycze uciekamy na jakieś 2 godzinki w przestworza ;)