piątek, 27 lutego 2015

Padam ;)

No tak jakoś padam... Zmęczona jestem nieziemsko, ale w sumie nie wiem czemu. Podejrzewam fakt, że co noc wstaję o drugiej w nocy, żeby podać Młodszej antybiotyk... Nie cierpię snu z przerwami! :) Ktoś mógłby powiedzieć, że powinnam się przyzwyczaić do przerw w nocy, w końcu mam dwójkę małych jeszcze dzieci... Ale moje dzieci mnie rozumieją, wiedzą, że jestem śpiochem nieprzeciętnym i się dostosowały ;) Starszy przesypia noce odkąd skończył 6 tygodni :) Znajomi mi zazdrościli i kiedy byłam drugi raz w ciąży nie raz słyszałam, że tym razem nie będzie tak pięknie. Sama zresztą też się nastawiałam na pobudki przez dłuższy czas. A tu niespodzianka: Młoda skończyła 4 tygodnie i postanowiła odpuścić sobie jedzenie w nocy :) Byłam delikatnie zszokowana i nawet pytałam pediatry czy jej czasem nie budzić na jedzenie w nocy... To usłyszałam, że niejedna młoda mama wiele by dała za to, żeby się wysypiać, więc o co mi chodzi ;) Oczywiście jak dzieci chorują to zdarzają się pobudki, Młodsza też jak ząbkowała, szczególnie pierwszych kilka ząbków, budziła mnie, chyba po to, żeby się pożalić ;) U starszego to ze zdziwieniem odkrywałam co jakiś czas nowy ząbek - nic nie przeszkadzało mu to, że coś się dzieje w buzi, przesypiał to bez problemu :)
Teraz śpią do 7.30- 8, często dłużej jak się da. Więc nie narzekam :)
Stopka starszego, marzec 2014

Jutro idziemy z Synkiem do kina na Samoloty 2. Widział już ten film, ja zresztą też, ale przecież nie o to chodzi ;) Kino to już mała wyprawa, a przez te ciągłe choroby ostatnio rzadko gdzieś wychodzimy.  No to jutro to troszkę zmieniamy i zaopatrzeni w popcorn i słodycze uciekamy na jakieś 2 godzinki w przestworza ;)

czwartek, 26 lutego 2015

No to do dzieła! :)

...Nareszcie! Chwilka przerwy przy kawce, bez ciągłego "Mama!"... Lubię być mamą, lubię być z dziećmi, ale czasem z niecierpliwością czekam na chwilę dla siebie. Młodsza akurat przechodzi anginę, więc i z humorem bywa różnie. Teraz śpi, jakaś godzina spokoju... Albo nawet dłużej, bo pada i szaro za oknem, Mała wtedy jakaś bardziej śpiąca. I się nie dziwię, ja też ;)
Wczoraj prze chyba półtorej godziny usiłowałam wstawiś suwaczki na bloga. Udało się, ale nie myślałam, że to takie skomplikowane! ;) Już się miałam poddac, aż w końcu zaskoczyło. Hura :)
A poza tym to mam trochę problem, jak pisać tego bloga. Bo chciałabym powklejać trochę starych zdjęć, popisać trochę historii jak dzieciaki były maleńkie (wczoraj opowiadałam Starszemu o jego narodzinach i narodzinach jego siostry, słuchał prawie z otwartą buzią :)), no i pisać też na bieżąco. Może wyjść trochę bałagan... Ale cóż, skoro wcześniej się do tego nie zabrałam to niewiele da się chyba zrobić. Ale po co się przejmować! W końcu tego bloga chcę pisać dla siebie, żeby nie zapomnieć, jak to było być mamą dwójki maluchów, w dodatku daleko od babć...
Nie będę się rozpisywać, najpierw muszę sprawdzić czy wszystko działa jak należy :)
A to kolacja mojego synka, pewnego razu poprosił o niespodziankę na kolację :)

środa, 25 lutego 2015

....start!

Zdecydowałam się. Spróbuję prowadzić bloga. Nie wiem jak to będzie, bo z wytrwałością i wolnym czasem bywa u mnie różnie, ale spróbuję, co mi zależy. Od dłuższego czasu poczytuję kilka blogów, spodobało mi się :)
Dzisiaj tyle, bo na razie nie wiem, jak ten blogger działa, muszę się podszkolić ;)