Jeszcze parę dni i my też zaczniemy wakacje :) Co prawda bez szaleństw i wyjazdów w nieznane, ale szkoły nie będzie, prace domowe nie będą konieczne i czytać w obcym języku nie będzie trzeba ;) Więc będzie fajnie :))
 |
| Zdjęcie autorstwa mojej koleżanki |
A w międzyczasie, tak właśnie przedwakacyjnie, odwiedziliśmy taki mały park rozrywki, wydawało nam się (a może raczej mi), że będzie to miejsce akurat dla nas, biorąc pod uwagę wiek moich pociech. I w sumie nie było źle, no ale szału też nie było. Chyba spodziewałam się, że atrakcji będzie więcej- zepuł nas chyba Legoland i nawał atrakcji, jaki tam można zaliczyć...
Było tam niewiele atrakcji, na które moglibyśmy pójść wszyscy - a jak już się taka znalazła, to Młodsza urządziła taki ryk, że trzeba było z nią szybko wysiadać ;) Ale Starszy zaliczył parę przejażdżek i nawet mu się podobało :) Młodsz też w końcu dała się przekonać i była na jakichś 3 czy 4 kolejkach czy karuzelach. Bez ryku. Wyjazd więc można zaliczyć do udanych!
 |
| Kolejne zdjęcie dzięki uprzejmości A. |
Rozpoczęliśmy też sezon grilowy. Późno... ale lepiej późno niż wcale! :)
Byliśmy kiedyś na spacerze w naszym ulubionym lesie, tym od niebieskich dzwonków. Co prawda dzwonków już o tej porze roku brak, ale i tak było super, połazić można bez celu, a że lasek niewielki, zgubić się raczej trudno. A i oczy było czym nacieszyć...
 |
| Zdjęcie autorstwa A. |
A poza tym to ostatnio słyszałam o kilku (nieudanych - na szczęście!) próbach porwania dzieci, w niedalekiej od nas odległości. Więc teraz się boję iść sama z dzieciakami do parku, czy nawet na zakupy... Nie wiem w sumie na ile te informacje są prawdziwe, ale wolę nie ryzykować... Paranoiczka chyba trochę ze mnie, ale co zrobić :( Pogoda na razie nie dopisuje, więc wycieczki do parku i tak odpadają! Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni w najbliższej przyszłości i jeśli to prawda, to złapią tych gnojków! A jeśli nie prawda to ja nie wiem, po co ludzie wymyślają takie opowieści!
Taaa, no niezbyt optymistycznie się zrobiło na koniec, może poratuję sytuację jeszcze jednym zdjęciem mojej koleżanki, to ze spaceru w niedzielę:
 |
| Zdjęcie autorstwa A. |
Przybijam piatke, bo tez jestem taka "paranoiczka". Porwanie dzieci to jeden z moich najwiekszych lekow... Do tego stopnia, ze obydwoje zabieram gdziekolwiek sama tylko w ostatecznosci. Zawsze boje sie, ze nie zdolam upilnowac obydwojga naraz... :(
OdpowiedzUsuńSkad ja znam ryki dziecka, kiedy chce sie mu zapewnic troche frajdy. ;)