poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Święta, święta....


I po Świętach...
Było miło:)  Mimo że sami byliśmy, jak zwykle w każde święta. (To znaczy wpadli do nas znajomi dzisiaj na chwilę, ale przez "sami" rozumiem - bez rodziny - rodziców, dziadków, rodzeństwa...) Tego chyba najbardziej nie znoszę w tej całej "emigracji". Ja wiem, możemy przecież polecieć do domu na święta, ale skutecznie zniechęcają do tego ceny biletów... Wiadomo, święta, ferie, a więc masowy nalot na Polskę z każdej prawie strony. A linie lotnicze zacierają pazerne rączki. Znaczy nie linie, bo one raczej rączek nie mają, no ale wiadomo o co chodzi ;)
Przed Świętami była u nas 2 dni koleżanka Synka ("Ale nie spała ze mną tylko szła do domu i znowu przyszła na drugi dzień" - tłumaczył Starszy babci, żeby nie było niedomówień), coś legło jej mamie w opiece na te 2 dni (ferie szkolne) i dziewuszka przyszła do nas. Wesoło było, no i głośno przy okazji też. Mąż mi współczuł, bo on po godzinie ma dosyć... ;) Ale nie było źle, żadna różnica między dwójką a trójką ;)

A wczoraj moja Malutka Dziewczynka skończyła 2 latka. 2 latka! Kiedy to zleciało?! Dopiero ją rodziłam (całe 80 minut :D no ale miałam tylko 2300g do urodzenia...), a tu już bunt dwulatka przerabiamy ;) Chociaż z drugiej strony wydaje się, że jest z nami od zawsze...A skoro o Małej mowa to z radością zauważam, że mówi coraz więcej, powtarza coraz trudniejsze słowa i zapamiętuje je, żeby potem użyć. Czasem wymawia prześmiesznie i trudno mi wpaść na to, co chce powiedzieć, ale najczęściej się domyślam i Mała z radością przyznaje mi rację tym swoim firmowym "no!" :)
Mówi np "paćsz" (patrz), "jesie" (jeszcze), "tolor" (kolor - wpadła najwyraźniej na  pomysł, że zamiast uczyć się mnóstwa słów określających kolory, będzie mówić "tolor" na wszystkie ;P), "tatany" (tańce), "nie ciem" (nie chcę - słowo to jest delikatnie nadużywane! ;)), "lula" (woda), "łosi" (włosy), "joło" (czoło), "piesi" (pierwszy)... Ogólnie można się z nią dogadać... Znaczy ja mogę, bo znam jej język, no i jej braciszek może, podobnie. Tata już gorzej, bo jak Mała coś mu tłumaczy to słyszę tylko co jakiś czas: "ja nie wiem o  co ci chodzi"...:)

Z innej beczki: mąż kupił sobie bilet do Polski na czerwiec. Sam leci, bo Starszy do szkoły chodzi, więc nie możemy. A teściowa oczywiście męczy, żeby przyjechał z Małym. I ja rozumiem, że chce zobaczyć wnuka, ale chyba ma wnuków dwoje!... Może jestem przewrażliwiona, ale przecież skoro Synek nie poszedłby do szkoły (na co nalega teściowa), to ja- skoro nie pracuję, też mogłabym polecieć, Mała tym bardziej. Ale dwa razy już słyszałam, że może by mąż z Synkiem przyleciał. Jasne. A Córka to co, gorsza? Zezłościłam się. A w ogóle temat teściowej to chyba się doczeka osobnego posta. I wiem, że w tego typu odczuciach i wrażeniach co do teściowej nie jestem odosobniona, czytam inne blogi i czasem jakbym o sobie czytała... :) Głowa do góry Agatko (jeśli tu zaglądasz...), 3 miesiące też kiedyś się kończą!

2 komentarze:

  1. A zajrzalam,zajrzalam, dziekuje! ;)

    Nie znosze takiego faworyzowania dzieci! U mojej matki z kolei liczy sie tylko Bi, Nik praktycznie moglby nie istniec. Kiedys przy okazji rozmowy o naszym potencjalnym przylocie powiedziala cos w stylu "to niech twoj maz leci z Nikiem do Krakowa, a ty z Bi przylec do Trojmiasta". No helloooo! Ma dwoje wnukow, Nika na oczy nie widziala i sadzi takie teksty?!
    Twoja corcia sporo mowi jak na dwulatke! Moja Bi konczac dwa lata mowila raptem kilka pojedynczych wyrazow! ;) I co dzieci maja z nieumiejetnoscia powiedzenia slowa "woda"? Moje mowily "lola", Nik zreszta do dzisiaj... ;)
    A tak przy okazji spoznione Zyczenia Urodzinowe dla Malutkiej!
    To prawda, ten czas zbyt szybko zapierdziela! Moja zaraz konczy 4 lata, a tez mam wrazenie, ze przeciez dopiero lezalam na porodowce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój pierwszy komentarz! :) Dziękuję, Agatko :)
      Swoją drogą w tym faworyzowaniu to może chodzi o to, że to pierwsze wnuki? Znaczy mój Synek dla teściowej i Bi dla Twojej mamy? Nie wiem, ale mi się to nie podoba!
      I dzięki, pocieszyłaś mnie z tym gadaniem mojej Małej... Chyba mam szczęście do "genialnych" dzieci w okolicy, to się trochę dołuję. Tekst mojej teściowej: "P. (mój mąż a jej syn oczywiście) mówił PEŁNYMI ZDANIAMI jak miał (uwaga!) ROK". No cudowne dziecko ;) Miałam jej powiedzieć, że teraz czasem nie potrafi pełnego zdania sklecić tylko burczy coś pod nosem, hehe :)
      Dziękujemy za życzenia urodzinowe dla Malutkiej :)

      Usuń