wtorek, 14 kwietnia 2015

Stop(ni)owo ;)

Skończyły się ferie. Starszy wczoraj smutny chodził, że dzisiaj do szkoły. Przedwczoraj w nocy nawet się obudził i płakał, że musi już niedługo do szkoły iść. Dzisiaj rano było zdecydowanie lepiej, nawet stwierdził, że nie jest tak całkiem źle... Zdziwiło mnie trochę to zachowanie, bo Synek ogólnie lubi szkołę i radzi sobie wspaniale (dumna jestem jak nie wiem!), z matematyki jest nawet w takiej grupie dla zaawansowanych, bo bardzo lubi liczyć i (uwaga!) rozwiązywać problemy matematyczne - co w wieku niespełna sześciu lat jest niezłym wyczynem :)... Pytałam go, czemu nie chce iść, czy coś niedobrego się tam dzieje, czy nie lubi kogoś konkretnie, czy mu nikt nie dokucza itp... Ale chyba pod tym względem jest ok, jedyny problem przedstawiony przez Synka brzmiał: "bo będę bez mamy...". Przez ferie byliśmy razem cały czas i wymyślałam Jemu i Jego Siostrzyczce różne zajęcia, nie nudzili się nawet. Pewnie spodobał mu się taki plan dnia... :)

Najpiękniejsze stópki świata (mojego przynajmniej :)) W liczbie cztery :)

A Mała też zdziwiona, że Braciszka nie ma cały czas obok... Woła go co jakiś czas i pewnie się zastanawia, gdzie się podział - chociaż może rozumie, że jest w szkole, trudno to od niej wyciągnąć ;)
A skoro o Malutkiej mowa to napiszę (ku pamięci) dwie śmieszne histotyjki z jej udziałem... (może śmieszne tylko dla mnie, ale wiadomo - matka ma specyficzne poczucie humoru jeśli chodzi o jej pociechę ;))
No to nr 1: Niedawno dzieciaki usypiał P. (chyba drugi raz odkąd się Mała urodziła, ale nie o tym przecież miałam... ;) Poza tym muszę wyjaśnić, że usypianie polega po prostu na siedzeniu obok łóżeczka Małej, aż uśnie). Po pewnym czasie myślał, że Córeczka już śpi, więc cichutko wstał i próbuje wyjść. Mała podniosła głowę, popatrzyła, co robi tata i rzuciła ostrzegawczo: "SIOŚ!" (Siadaj!). Tata pokornie usiadł i odsiedział kolejne parę minut, bojąc się ruszyć, żeby znowu Mały Kapral mu  nie kazał zawrócić ;)
Nr 2: Kładę Malutką na drzemkę. W pewnym momencie (kiedy miałam nadzieję, że już śpi...) Córcia podnosi głowę i mówi: "PETY". Było to nowe słowo w jej wykonaniu, więc usiłuję zgadnąć o co chodzi. "Pępek?" - pytam. "NIE - mówi Mała - PETY!". "Bebe zrobiłaś?" - próbuję dalej (durna matka ;)). "NIE! - zaczyna się denerwować Moja Dziewczynka. - PETY!!" Myślę, myślę... "Pięty?" - pytam jeszcze. "NO!" - odpowiada radośnie Moje Dziecko, po czym spokojnie zapada w sen :)

1 komentarz:

  1. Haha, Niko kiedy zasypia na drzemke, tez nieraz rzuci jakies przypadkowe zdanie lub slowo, po czym idzie spac. :) A Bi jak byla mniejsza wlasnie tak usypiala, ze trzeba bylo przy niej siedziec. Pamietam te proby wymkniecia sie z pokoju. Niby oczy zamkniete, niby oddycha rowno, a tylko czlowiek sie ruszyl to zrywala sie i wolala, zeby nie wychodzic. :)

    Ciekawe jak to bedzie kiedy moje Potworki rozdzielimy. Narazie zawsze sa razem, a jeszcze przez ostatnie 3 miesiace, kiedy byli zdani tylko na swoje wlasne towarzystwo, bardzo sie zzyli. Martwie sie jak Bi przyjmie pojscie do przedszkola, ale moze byc i tak, ze Nik tez bedzie ryczal, ze chce isc z siostra... :/

    OdpowiedzUsuń