poniedziałek, 20 kwietnia 2015

O aktowaniu... i nie tylko ;)


Ulubione rogaliki Syneczka - drożdżowe z dżemem :)
"Mamo, dziś w szkole byli tacy panowie i pani i oni aktowali!" - powitał mnie pewnego dnia podekscytowany Starszy, kiedy odbierałam Go ze szkoły. "Co robili?"- spytałam zaskoczona. "No, acting, nie wiedziałem, jak to przetłumaczyć" - wyjaśnił Synek. Aaaaa, no tak. Radości wychowywania dziecka dwujęzycznego :) Ale byłam zaskoczona, bo to chyba pierwszy raz się zdarzyło, że Synkowi "zabrakło" polskiego wyrazu, mówi pięknie po polsku i ma bardzo bogate słownictwo, no ale taki dzień też pewnie musiał nadejść. Może to i pierwszy raz, ale na pewno nie ostatni! :)
A skoro już o Synku mowa, to jego niechęć do szkoły i smutek, że musi tam iść minęły jak ręką odjął już pierwszego dnia po feriach. No po prostu sobie Młody zapomniał, że w szkole są jego koledzy i można się bawić " nie tylko z Siostrzyczką cały czas, tylko można sobie wybierać" - według Jego własnych słów :) Uff, na szczęście!
"O, tolol" - powitała Mała kubeczek z owocami :)


Z Malutką natomiast mamy za sobą pierwszą nieudaną próbę odpieluchowania. Jakoś zielona jestem w temacie technik i trików, które mogą się przydać w tym czasie, może ktoś mi poradzi? :) Co prawda przecież to moje drugie dziecko, ale ze Starszym sprawa wyglądała mniej więcej tak: W drugie urodziny mówię do Małego: "Synku, od dzisiaj nie masz pieluszki, więc jak będziesz chciał siusiu albo kupkę to powiedz mamie albo babci, dobrze?" I już. Serio. No a teraz zrezygnowałam z takiego powodu, że Mała przestała robić 'dwójkę' (nawet rano czy wieczorem, bo na noc zakładałam Jej pieluchę) i w związku z tym mieliśmy masakrę w nocy, bo nie mogła spać. Dwa dni wytrwałam i powróciłiśmy do pieluch, na szczęście fizjologia wróciła do normy już następnego dnia. Boję się, żeby nie dostałą zaparć, bo koleżanka córki przez 3 lata po takim "szoku" miała zaparcia - lekarze, leki i krew w stolcu. Dziękuję, ale nie!
A miało być tak pięknie... ;) Ale moje Młodsze Dziecko ma własne pomysły na swoje życie najwyraźniej. Uparta kózka ;)
Wzbogacił się też małej słownik delikatnie, np "acia" to kolor pomarańczowy, a "besi" - niebieski. Buty to teraz "puty", pusto - "puto", "otuś" - otwórz, "tente" - zamknięte, "tać" - wstać, "dzidziś?" - widzisz?, "teńci" - kręci, "cita" - czyta. Mówi też: "juś", "jesie", "duzio", "picie", "misia","siusiu", "pi", "ten", "tu", "tutaj". Ogólnie to widać, że chce mówić, tylk czasem nie ma co ;P A wczoraj sama z siebie policzyła do trzech : ("deden, wa, czi"), a po podpowiedzi dodała "tely" :) Mądrala moja mała :)

2 komentarze:

  1. Hahaha, ciekawe jakie "perelki" jezykowe Bi zacznie przynosic do domu od wrzesnia! :)

    Jesli o odpieluchowanie chodzi to nie poradze nic, bowiem kiepski ze mnie autorytet w tej dziedzinie... ;) Bi do dzis spi w pieluchomajtkach i nie wiem zupelnie jak ja zmotywowac do trzymania moczu podczas snu. Jesli "motywacja" cos tu w ogole pomoze, bo jak dziecko nie kontroluje zwieraczy, to chocbym na glowie stanela, nic nie zrobie. :)
    Nika planujemy zaczac nocnikowac od mniej wiecej czerwca i juz sie boje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Nikt nie jest w stanie przewidzieć, co potrafi stworzyć taki mały człowiek...I chyba dlatego jest to jeszcze bardziej pocieszne! Bi na pewno też Cię zaskoczy nie raz :)
      Co do odpieluchowania, to może poczekam aż Mała sama zacznie wołać o nocnik, tylko się boję, że to będzie za jakieś 10 lat (no i masz, wylazła ze mnie pesymistka ;))

      Usuń